RELACJA: Balthazar – Warszawa, Palladium, 27.02.2020

Byłam niezmiernie podekscytowana na myśl o wieczorze spędzonym w towarzystwie muzyki Balthazar. Belgijski zespół zedebiutował w 2011 longplayem Applause, a w ubiegłym roku powrócił po 4 latach z krążkiem Fever. I nieważne, czy sięgam po kompozycje pochodzące z początku ich działalności, czy ostatnie dokonania – ich muzyka wciąż brzmi świeżo i nadal równie przyjemnie. Wpada w ucho, będąc jednocześnie bardzo ambitną. Dlatego spodziewałam się, że koncert artystów może być jednym z ciekawszych przeżyć.

Balthazar w ramach trasy promującej ich najnowszą płytę odwiedzili Polskę 27 lutego, występując w warszawskim klubie Palladium – to od jakiegoś czasu jedno z moich ulubionych koncertowych miejsc w stolicy. Ich show poprzedziła Eefje de Visser – belgijska wokalistka pojawiła się na scenie solo i zaserwowała słuchaczom alternatywne ballady. Dla mnie jednym z najlepszych momentów jej krótkiego setu był poruszający cover Running Up That Hill (A Deal With God) Kate Bush – jednej z moich ulubionych kompozycji w historii muzyki.

Sami muzycy z Balthazar dali publiczności o wiele większą dawkę energii. Ciężko mi jednoznacznie określić gatunkowo ich muzykę, choć najbliżej im do indie rocka – tego tanecznego, ale jednocześnie cały czas surowego. Ucieszyła mnie obecność porywających kawałków z Fever – z Wrong Vibration i Changes na czele. Wspaniałym momentem było także samo nagranie tytułowe z tej płyty, podczas którego Jinte Deprez zachęcił wszystkich do wspólnego odśpiewania refrenu.

Mimo wszystko ucieszyła mnie też obecność utworów z poprzednich płyt. Serdeczne podziękowania za umieszczenie w setliście uwielbianego przeze mnie, bujającego The Boatman, czy The Oldest of Sisters – zagranego w połowie akustycznie. Nie zabrakło także nowego Halfway. Poza tym rozbrzmiała też skromniejsza aranżacja jednej z moich ulubionych kompozycji 2019 roku – You’re So Real.

Co jednak ogromnie podobało mi się w koncercie Balthazar to ich zachowanie na scenie i relacja z publicznością. Muzycy nie mówią za dużo – ale też nie wygląda to tak, że nie odzywają się do słuchaczy wcale. Z łatwością zachęcają ich do interakcji czy śpiewu. Będąc na tym koncercie miałam wrażenie, że w Balthazar każdy muzyk jest równoważny – każdy, który miał taką możliwość pojawił się na krótkim wybiegu, bliżej fanów, dzięki czemu zaznaczył wyraźniej swój udział w tym koncercie. Śmiem jednak twierdzić, że największe emocje musiał wywołać Maarten Devoldere (znany z solowego projektu Warhaus), który podjął się zejścia ze sceny w tłum ludzi.

Koncert zespołu Balthazar był dla mnie porażającym uderzeniem rockowej energii. Choć nigdy nie wątpiłam w jakość utworów tych artystów, na żywo udowodnili, że mają prawdziwy, gitarowy potencjał. Członkowie Balthazar mają w sobie tyle mocy, że ciężko się nią od nich nie zarazić. Gwarantuję wam, że nawet jeśli nie wszystkie ich kompozycje są wam bliskie, koncertu nie żałowalibyście w żadnym stopniu. Wieczór w Palladium był tylko dowodem na to, że to jedna z najciekawszych grup ostatnich lat.


Notice: compact(): Undefined variable: limits in /home/laguna80/public_html/wp-includes/class-wp-comment-query.php on line 853

Notice: compact(): Undefined variable: groupby in /home/laguna80/public_html/wp-includes/class-wp-comment-query.php on line 853

Notice: compact(): Undefined variable: limits in /home/laguna80/public_html/wp-includes/class-wp-comment-query.php on line 853

Notice: compact(): Undefined variable: groupby in /home/laguna80/public_html/wp-includes/class-wp-comment-query.php on line 853

1 Komentarz

  • Nie jest to mój ulubiony zespół, ale Fever jest świetną płytą. Nie mogę uwierzyć, że od mojego ostatniego koncertu Balthazar minęło już 6 lat 😮 Jeszcze inny skład mieli. Może uda im się wpaść na jakiś festiwal do Polski.

    Nowy wpis na the-rockferry.pl

Dodaj komentarz