RECENZJA #184: Bovska – Sorrento (2020)

Mogłoby się wydawać, że Bovska ma w głowie nieskończoną dawkę inspiracji i weny. Odkąd tylko zadebiutowała w 2016 roku z Kaktusemledwo udaje mi się osłuchać z jedną jej płytą, a już wydana jest kolejna. I tak w 2017 dostaliśmy barwny PYSKa rok później równie charakterystyczne Kęsy. Między tym trzecim krążkiem a najnowszym wydawnictwem Bovskiej minęło – jak na wokalistkę – wyjątkowo „dużo” czasu, bo „aż” niecałe 2 lata. Tym razem artystka zabiera słuchaczy do słonecznego Sorrento.

Nowe wydawnictwo Bovskiej otwiera krótkie Ciao – intro, będące powitaniem w języku włoskim, wypowiedzianym na tle elektronicznego podkładu. To pierwsze, ale nie ostatnie zaskoczenie na tym krążku. Po włosku słyszymy wokalistkę także w utworze tytułowym – konkretnie jego zakończeniu. Sorrento to energiczna, wpadająca w ucho, a przy tym niekiczowata kompozycja, skutecznie przywołująca na myśl lato. Szybko zyskała miano jednej z moich ulubionych polskich electropopowych pozycji ostatnich lat. Ale może przyjrzyjmy się tej płycie zaczynając od tych kompozycji, które ją zapowiadały – bo na pewno pozostawiały one (przynajmniej w moim przypadku) wątpliwości, czy to cały czas ta sama Bovska, którą znamy z poprzedników Sorrento. I wcale nie piszę tego w aspekcie negatywnym.

Na pierwszy ogień, by promować wydawnictwo poszło Leżałam – utwór oparty na nieprzekombinowanym bicie. Nie jest on szczególnie odkrywczy, ale to właśnie zachowany w nim umiar jest głównym powodem mojej sympatii do tej piosenki. I chociaż spośród singli jest to mój faworyt, po piętach depcze mu najświeższa kompozycja – Między nami. To dość surowy utwór cechujący się wyjątkowo ciekawą produkcją, w którym na największą uwagę zasługuje niebanalna końcówka. Wujek G. zdaje się charakteryzować koncepcją muzyczną podobną do Leżałam, choć tekstowo porusza zupełnie inną tematykę. Z zapowiedzi Sorrento mamy jeszcze Będę przy tobie, i to właśnie z tą pozycją miałam największy problem. Nagranie wzniosłej ballady zawsze kojarzy mi się z pewnym wyzwaniem – z reguły nie przepadam za takimi kompozycjami, bo nierzadko wypadają okrutnie kiczowato, a słuchaniu ich towarzyszy uczucie, jakbym miała do czynienia z przerostem formy nad treścią. Długo więc nie potrafiłam przekonać się do tej kompozycji Bovskiej, ale gdy ostatnio dałam jej jeszcze jedną szansę, w końcu dostrzegłam w Będę przy tobie wyjątkową subtelność i szczerość. Świetnym rozwiązaniem okazało się być także wplecenie do ballady partii trąbki, dodającej piosence jeszcze większej delikatności i będącej miłą odmianą na tle elektronicznych brzmień, które od zawsze dominują w twórczości Bovskiej. Dziś ostatecznie uznaję, że Będę przy tobie to godny następca XYZ z Kęsów.

Przejdźmy do nowości. Jak wspomniałam wyżej, wiele tu zaskoczeń. Jednym z największych jest jedyny duet na krążku. Mowa o Guzikach, których subtelność przecina rap Vienio. Nie uważam, by była to zła kompozycja, choć nie jestem przekonana do partii towarzyszącego Bovskiej wykonawcy i skłaniam się do opinii, że nie była ona tam konieczna. Za to bardzo udanym momentem okazują się być Raty, w których basy są miodem na moje uszy. Kilka utworów przywodzi na myśl poprzednie dokonania artystki. Do takich zaliczam przede wszystkim interesujące Włącz wyłącz z genialnym zakończeniem, Stany, będące najbardziej nietypowym momentem na płycie, oraz bardzo ciekawe Paolo C. oparte na inspirowanym trapem bitem. Jest też dynamiczne UVA, które zachowuje elementy charakterystyczne dla Bovskiej, a jednak jest też zaskakującym powiewem świeżości. Podobnie postrzegam surowe, chłodne i odważne Pytania. Całość zwieńcza Pa para ra pa, wykorzystujące motyw z Sorrento. 

Nad osobowością, jaką jest Bovska można się zachwycać. Można wykazywać podziw dla niezwykle charakterystycznej i barwnej twórczości, którą nie sposób do niczego porównać – to bardzo ważna cecha w dzisiejszym świecie, bowiem  często wydaje się, że wszystko w muzyce zostało już odkryte i nie ma szans na stworzenie czegoś nowego oraz w stu procentach indywidualnego. Dlatego zawsze ceniłam artystkę za to, że jako jednej z nielicznych w ubiegłej dekadzie udało się wejść na rynek muzyczny z czymś, czego w polskiej muzyce jeszcze nie było. Często towarzyszyło mi jednak w głowie pytanie, czy Bovskiej uda się trwać w swojej zupełnie oryginalnej stylistyce, tworzyć nową muzykę i jednocześnie nie popełniać autoplagiatu. Sorrento jest dowodem na to, że ta artystka radzi sobie fenomenalnie. Bovska łączy elementy dla niej najbardziej charakterystyczne i umiejętnie wplata je do uniwersalnych produkcji. Poza tym słuchając tegorocznego wydawnictwa miałam wrażenie, jakby (przede wszystkim w kontekście tekstów) było ono wyjątkowo intymnym na tle swoich poprzedników. Być może też to odczucie szczerości miało wpływ na mój pozytywny odbiór tego krążka, a ostatecznie opinię, że to najlepsza pozycja w dyskografii wokalistki. W tym specyficznym dla wszystkich czasie, Sorrento jest prawdziwym promieniem słońca – pozwólcie mu wpaść do swoich domów. []

Sprawdź: Sorrento, Leżałam, Między nami

Dodaj komentarz